deedlit blog

Twój nowy blog

   Bezcen. Za tyle dostałam piękny zestaw herbaciany w olsztyńskich antykach. Srebrne platery stały się teraz dumą mojego pokoiku, wraz z przepięknym dębowym stolikiem, również upolowanym w wyżej wymienionych instytucjach. Słowa nie są w stanie opisać piękna i dostojeństwa bijącego z całej kompozycji! I jeszcze ta srebrna łyżeczka z feniksem! I te małe filiżaneczki! Och~! *pada z zachwytu*

    Miniony piątek w swych wydarzeniach losowych okazał się być niebywale łaskawy. Otóż… Jak już niektórym wiadomo… Deedo wygrała… Wejścióweczkę na występ chippendalesów! Bua ha ha! XD Całe zajście odbędzie się jutro, więc niech panowie szykują swe wdzięki na moje przybycie! Mrrr… Skrycie liczę na jakiegoś boskiego azjatę (tak, tak… W polskich chippendalesach… XD stop dreaming…) z muskulaturą yaoiowego bishounena! No i hektolitry oliwki! I bitej śmietany! Razem ze mną podąża pół żeńskiej reprezentacji mojej klasy… Będzie cudnie!

   Postanowiłam podążyć (w końcu) za postępem technologicznym i zainstalowałam sobie Skype’a. Jezu. Ja i szatański Skype! Podchodząc wielce nieufnie do tego typu rozwiązań pierwsze rozmowy mam już za sobą! Bua ha ha! Przeżycie iście ekstremalne! Dobra… Wiem, że to cudeńko istnieje już od x czasu, ale jakoś wcześniej nie mogłam się przełamać. Teraz jeszcze tylko próby generalne z kamerką i uznam, że nadrobiłam tę lukę technologiczną! >XD

   Poza tym rozpoczęłam snucie planów na zbliżające się ferie. Chciałam się wybrać z ekipą do Gdyni na „Chicago”, ale niedogodne godziny powrotów chyba zniweczą nasz pomysł… Chyba, że wypali z samochodem… Toruń wciąż jak najbardziej realny, w końcu trzeba uskutecznić Pocahontas 2GB, no i Malbork! Tym razem nocne zwiedzanie! Jeśli wszystko wypali, to będę przeszczęśliwa!

   Na koniec mała apostrofa do tego, który był przyjacielem, lecz poświęcił się dla Wyższego Dobra, a imię jego 83.19.241.90. Miło, że wpadasz, łamiąc tym samym ustanowione przez siebie postanowienia. Ale w końcu nie o moje sumienie tu chodzi, prawda? Moje pozdrowienia.

09.01.09

15 komentarzy

   Wczorajsza data była szczególna. Urodziny ojca (50.), urodziny wspaniałego profesora, który „nie żyje”, chociaż wszyscy wiemy, że jest inaczej, czyli Severusa Snape’a (49.), próbna matura z j. polskiego oraz bal studniówkowy eli’y'tarnego LO 4. I tak jak do maturki, która notabene poszła mi bardzo dobrze, nie przygotowywałam się wcale, to do imprezy już tak. Cały tydzień poprzedzający zszedł mi na poszukiwaniu dodatków do kreacji i dbaniu o wszelakie szczegóły, łącznie z doborem fryzury i innych tego typu pierdół XD

   I tak oto w piątek, po napisaniu i udaniu się do domu rozpoczęły się przygotowania do „jedynej takiej nocy w życiu”… Bua ha ha! Brzmi z patosem! W końcu zabrałam się tafyfą na przystań, gdzie całe zajście miało miejsce.

   Godz. 19.00 – polonez. Jak to dobrze, że Rafał mnie ubezpieczał, bo taniec na śliskiej posadzce w 10-cio centymetrowych obcasach jest nie lada próbą samobójczą! Wszystko na szczęście poszło gładko, niczym w „Panu Tadeuszu”… XD
   Godz. 20.00 – tu już zaczęła się sarmacka biesiada, tańce, krejzolstwo, pogonie i ucieczki. Cel został namierzony, po czym zdobyty, a mówię tu oczywiście o profesorze z matematyki i wspólnym tańcu! Hi hi! Teraz to 6 z matmy jak nic! Arkadiusz Mariusz wybitnym tancerzem nie jest i ciężko było nam się „zgrać”… Ale czego się nie robi dla Pana Profesora XD Te jego szelki… Ta koszula… Mrrr… XD

   Wygibasy z Betty i terminatorem w kobiecej skórze (aka kocia mama panna Joanna) też wyszły całkiej nieźle…
Cała reszta imprezy to zlepek wspaniałych wydarzeń od śpiewów, przez baunce, po bieganie boso po śniegu z męskim korowodem (plus dla mnie, bo Adrian nie wytrzymał XD). Potem była już tylko ucieczka przed dyrektorem, któremu zebrało się na amory względem Pauliny, wężowe boogie, „Janek, który jest w Anglii”, czerwone podwiązki i „Prawy do lewego” w zabójczym tempie.

   
A co ważniejsze DJ na życzenie moje i Roksany puścił „Majorkę”! Bracie! Ejs! Naszą „Majorkę”! I niech to pozostanie motywem przewodnim Studniówki 2009! Jedym słowem było cudnie! A powroty o 5 nad ranem są złe… Zwłaszcza przez te śniegi XD
I teraz oby do matury! Mua :*

PS. A tak swoją drogą, to mija już ponad 5 lat mojego blogowania… Szmat czasu… ^^

   Kocham! Wprost uwielbiam jak moja wychowawczyni – Betty, ogranizuje działania spontanicznie, licząc, że wszystkie laury spadną na nią, pomimo, iż sama odwala arcygenialną fuszerę! Tak było z konkursem poezji, który, jak się dowiedziałam w dniu całego zajścia, będę prowadzić! I na nic nie pomogły moje lamenty, że fioletowa bluzka z czarną siatką NIE jest strojem galowym! Betty stwierdziła, że jak nie ja, to NIKT! Jezu… Chroń mnie przed tą kobietą! I ta oto w miniony poniedziałek zostałam, kheeee, nadzorującą i prowadzącą całego przedsięwzięcia! A nawet zdała się na moje zdanie w doborze komisji XD Poszło gładko, ale niech ten babsztyl nie robi mi takich nalotów! XD OH GOD!
   ’Twilight’ był rozczarowaniem roku… Masakra, koszmar, porażka! Muzyka to jedyny plus tego filmu!
Bryzgaczowa stronka o głupiej dzikusce jest w toku… I mam nadzieję, że szybko poleci w przestrzeń internetu z kolorowym wiatrem!
   Nie jestem pewna czy już to pisałam… Sukienka na 100dniówkę jest… Zielona… Przecudna… Przeboska! Meooow! A polonez jest… Roztańcowywany XD Ale będzie okay… O ile Rafałowi przestaną mylić się nogi… Hi hi ^^
A teraz Deedo podąża ku światłu… Rozwieszać lampeczki choinkowe po domu! Oh! When the weather outside is…

   Bo najpierw nie poszłam do szkoły, zamiast tych nudów wylądowałam w kinie na (da da da dammm…) ‚Bolt’, który rozbawił mnie wielce i wzruszył na swój disnyowski sposób, a następnie udałam się do ratusza by odebrać swój dowód… XD I stało się! Jestem pełnoprawną obywatelką RP, ale chyba tylko na papierze… Co więcej, by całości stało się za dość, wyruszyłam do Urzędu Skarbowego, wypełniłam słynny NIP-3, składając go następnie u miłej (o dziwo!) pani. Po co? Do pracy, chwilowo nic nie napiszę, bo nie chcę zapeszać… Jezu… Ja i podatki XD Kheee…

   Za tydzień przedpremierowy pokaz ‚Twilight’! Mrrr… Już nie mogę się doczekać! Jaspeeer! Fangirlowa faza! A co ważniejsze brat będzie oglądał go w tym samym czasie, ale w troche innym miejscu… To nic! We’ll share the same seelings! Niah niah!

   Oh w rzeczy samej diabeł chyba usłyszał moje wołanie. W końcu mam poczucie, że coś ruszyło się do przodu, że coś się wydarzy. Pustkę zajęło czekanie, chociaż nie, to złe słowo… Egzaminowanie jest lepszym sformułowaniem. Co przyniesie los, w który tak uparcie wierzę? Oh, mam nadzieję, że coś dobrego! A w ten weekend bawiłam się świetnie…

    Dziś wbiegając na klatkę schodową spojrzałam na skrzynkę pocztową, powtarzałam tę czynność ostatnio z jednego powodu… Tak, tak, cholerny doujin! Z dzisiejszej perspektywy nie nazwałabym go już cholernym, a przecudownym, ale to już inna bajka! Skrzynka była co prawda pusta, lecz na schodach zaczęłam rozmyślać kiedy ten fan-komiks może przybyć. Kiedy przerkroczyłam próg domu mamuśka wpadła na mnie z impetem mrucząc tajemniczo, że „coś do mnie przyszło… Z Japonii…”, po chwili szarpałam się z folią, by móc głaskać laminowaną okładkę z rysunkiem J.R, rewers zdobiony był podobizną S.S… Bo Snupin ponad wszystko! I tu należą się gorrące podziękowania Ejsowi, który tak dzielnie wspierał mnie w oczekiwaniu, pisał do japońców, pertraktował, załatwiał, obdzwaniał! Dziękuję! *hugs*

   Aktualnie zajęłam się poszukiwaniem kroju sukienki na studniówkę, który mnie w miare zadowoli. Na kolor już klamka zapadła, bo będzie to albo butelkowa zieleń, albo fuksja… Jaki będzie ostateczny rezultat, jeszcze nie zdecydowałam, chociaż ta zieleń bardziej mnie kusi X3
    Natomiast jeśli chodzi o aktualną literaturę, to oczywiście pomijając lektury szkolne, oddałam się twórczości Stephenie Meyer. Nie są to książki dla mnie przełomowe, ale miło wkradają się w codzienną rutynę. W ok. tydzień pochłonęłam 3 tomy… I tak, kochanie, Bella x Jacob góruje nad Twoim pairingiem! Jestem skora bronić sojego stanowiska, więc szykuj się na debatę XD Mio ho ho…

   Na dziś to tyle… Czekam na ‚ten za łukiem rzeki świat‚, bo w końcu ‚co(ś) przyniesie jutro mi‚…

Hyuuu~!

7 komentarzy

No i sukces! W cosplayowym konkursie PSX extreme zajęłam 3. miejsce! *^^* Wygrywając tym zamym grę Soul Calibur 4 na Xbox’a 360, Soulcaliburowy panel frontowy do ww. konsoli, koszulkę, breloczek oraz dyplom~! Deedo się cieszy! Szkoda tylko, że nagród nie spożytkuję, bo nie mam na czym, ale sprzedam, a zarobioną kwotę przeznaczę na szczytne cele (czytać: własne perwersyjne przyjemności).
Aktualnie oddaję się graniu na moim laptopasie, czytaniem ficów, oglądaniem yaoiców i generalnemu nieróbstwu… A matura za pasem XD Bua ha ha ha! Dobre…
Mam nadzieję, że wszystkie ważne mi istotki trzymają się doskonale i dają sobię radę w tym jestennym okresie~! Hope so! Życzę Wam udanego Halloween i przecudnych jesiennych liści za oknem~!
Całuję, D.

No i stało się. Kolejny sezon szkolno-wychowawczy czas zacząć. Plan lekcji już znany, mogło być gorzej, ale do najlepszych też nie należy. Znów przez pierwszy miesiąc będę przeżywała istny kryzys powakacyjny XD Już po dzisiejszym dniu otoczyła mnie atmosfera zniechęcenia… Uh! I jak pomyślę, że większość moich znajomych, bryzgaczy, sushi-sashimi-vujitsu i reszta ekipy obija się jeszcze przez miesiąc, to coś mnie ściska w dołku XD
Wakacje były fantastyczne! Masa meetów, imprez, konwentu, twórczych wybryków, fotosów, filmów, muzyki, życia! Szkoda tylko, że nie udało mi się zobaczyć z moją kochaną Asahi… Na szczęście z Olsztyna do Torunia jest 2,5h, wiesz? :*
Poza tym stojąc na przystanku dzisiejszego poranka, pośród tłumu narodu ubranego na „pingwiny”, doszłam do wniosku, że to nie moja epoka. Ja się po prostu do tych czasów nie nadaję XD I te durne polskie piosenki, które durne polskie stacje, nadają w cyklicznie durnym odstępie czasu… Można dostać szału! Okay… Zaczął się syndrom powakacyjnego marudzenia…
Wszystkim leniom życze miłego odpoczynku, uczniom mało pracy, a sobie… Sobie? No właśnie… To chyba ten syndrom XD
Do napisania~!

I od ponad roku je tu widuję… Tak, tak… Mam na osiedlu te piękne skrzydlate istoty! Są przecudne, mają niesamowitą prędkość i grację! A przy tym całym osiedlowym natłoku wystarcza im mała wierzba… Nietoperki! Jesteście piękne!
Ze smuteczków ostatnich dopada mnie myśl, że co raz mniej osób bloguje… Czasy gdy na tej płaszczyźnie poznawało się niesamowte osóbki chyba już minęły… To znaczy nie mówię, że niesamowite osóbki przepadły, ale era blogowiczów z blog.pl chyba już odeszła… *tutaj smutna, zawodząca muzyka*
W każdym razie sezon wakacyjny uznaję za rozpoczęty! Zaczęło się od imprezowania, rajdu po klubach, kinach, knajpach, kafejkach, a teraz czas się ustatkować i wyjechać na odpoczynek, czyli:
1. Wyjazd, na prawie tydzień, do Ćwistaka i Ejsa. Starych nie ma, chata wolna, czyli planuję wspólne gotowanie obiadków (z moim brakiem talentu, ale nic to), zwiedzanie miasta, balowanie, oglądanie-sami-wiemy-czego, wstawanko, spanko i wszystko co najlepsze! Bua ha ha! I to wszystko już za chwileczkę!!! Meoow~!
2. Wyjazd z Kamilem, Adrianem i Tem-chan na Hel… Pod namiot… Grono rodzicielskie zawrzało, ale po setkach zapewnień, ze ciąży z tego nie będzie – jedziemy! XD Zamki z piasku i polowanie na ryby słonowodne jak najbardziej w planie…
3. Wrocław w następnej kolejności.
4. Osiemnastka zbliża się wielkimi krokami… XD OMFG! Ja i pełnoletniość! No wolne żarty! Dla informacji publicznej podaję, iż w terminie wakacyjnym nie planuję żadnej imprezy, gdyż mnie i Was, zapewne, nie ma… Może we wrześniu…
5. Zapewne Piernicon (następnie Mokon :*).
6. Drobne wyjazdy na nocne zamków zwiedzanie na terenach Warmii i Mazur oraz Dolnego Śląska – czyli wypady ze znajomymi.
7. Czytanie zaległych książek (Nie, nie lektur! Co to, to NIE!).
8. Praktyka czyni mistrza, czyli wtajemniczenie (w-sama-wiem-co XD).
Ta lista mogłaby być dłuższa, gdyby mnie pamięć nie zawodziła… Poza tym mam wakacje… Mogę się odmóżdżać! I tak oto zamykam moją wakacyjną notkę. Aktualnie czasu brak, jeśli łapać, to na kom.
Ściskam Was moje małpeczki przebrzydłe, życzę wspaniałych i udanych wakacji i do zobaczenia, wyściskania i wymiziania w niedalekiej przyszłości.

Apdejcik z dnia 31.07.2008 (takie trochę urodziny chłopca z blizną), godz. 22.26, dzicy są:

No bo działalność barbażyńska została rozpoczęta. Pieczara otwarła się by świat mógł podziwiać dzielnych wojowników!!!

Siedziałam zwyczajowo przy komputerze, a było to dziś, w godzinach srednio porannych, gdy nagle do mych uszu dostała się przepiękna muzyka z zewnątrz. Pośród martwych osiedlowych bloków echem niósł się dźwięk akordeonu. I wstałam najszybciej jak mogłam, do okien, do muzyki. Me oczy spotkały się z ciemnymi oczyma, z oczyma porannego artysty. Oh piękny cyganie dziękuję Ci za to orzeźwienie! Chociaż nie lubię określenia cygan… To się w Polsce źle kojarzy… Romowie, bo taka ich rzeczywista nazwa. Nigdy ich nie było w mojej okolicy! Nigdy! I nagle on, jeden, przyniósł mi poranek Paryża tuż pod ramy mego okna! I poczułam ten klimat południa, prowansji, Francji…
A gdy zniknął mi na chwilę z oczu, to usłyszałam inną muzykę… Dresiarskie techno… Chyba komuś za bardzo przeszkadzał. Gardzę tymi osiedlowymi ludzikami. Są tacy przyziemni i nierozwinięci.
A młody rom zniknął. I się więcej nie pojawił.
Bo dziś jest szczególny dzień…

Tutuł notki przybłędał się wprost z okładki mojego zeszytu od polskiego, aby przypominać mi, że zamiast czytać ‚Ludzi Bezdomnych’ obalam psychologiczne fanfiction XD No god dammit! Poza tym dręczy mnie słodyczowy głód, który chciałam dziś poskromić, ale jak do tej pory całe przedsięwzięcie kończy się fiaskiem… A szkoda. Nauka poszła w las, częściej można mnie spotkać w kinie… Jutro kolejny seans X3 Mrrr…
No i czuję te zbliżające się wakajce! Są już tuż-tuż! Oh!
Nie było mnie tu przez chwilę, ale tylko pozornie. Dziś wracam z nowym dziełem, które z dumą prezentuję:

Nightmare King - Tim Burton fansite 

Poza tym to po głowie chodzi mi wyjazd na koncert Billy’ego Tallenta, mam nadzieję, że się uda…
Całość brzmi jak telegram, ale nic to. Jutro koncert, nie, nie konkurs, koncert, ale i tak będziemy zwycięzcami! XD Mio ho ho!
Abstrachując… Znikają mi palce… Oh oh oh… Wypadałoby przestać…
Ściskam przybyszów na tego bloga, moje Wy kosmiczne istotki! :*

PS. Przypadkowo mój wzrok padł na tą daną statystyczną… Mój blog dzierży już 5 451 komentarzy… Kurcze… Dziękuję!


  • RSS