deedlit blog

Twój nowy blog

Move

Brak komentarzy

   Przeprowadzka. Moja druga po 5 latach. Przeżywam transformację z Gustawa na Konrada, bo zmiany są potrzebne, a z popiołów ponownie rodzi się feniks.
  
Dziękuję za te kilka lat na tej przestrzeni. Wszystkim tym którzy byli, są i mam nadzieję będą, ale również tym, którzy odeszli, lecz pozostawili swe ślady na tym blogu. Będę miała co wspominać.
  
Z góry prosiłabym o update linków, byłabym wdzięczna. Zainteresowanych zapraszam na:


http://miverel.blog.pl

   Jak to się mówi, matura, matura i po maturze. Z dniem dzisiejszym zakończyło się moje borykanie z egzaminami końcowoszkolnymi. Nie było mnie tu miesiąc, więc czas odkurzyć stare kąty.

   Dziś już mogę poszczycić się wynikami z matur ustnych (wynikich pisemnych znane będą partycypantom zapewne za miesiąc XD), więc jako jedyna przedstawicielka płci pięknej uzyskałam z obydwu egzaminów, zarówno polskiego jak i angielskiego, 20/20 punktów… Poza mną jedynym takim rekordzistą był Radzio. GEEZ! Będzie to przepięknie wyglądało na papierku, a i potomnym będzie się czym pochwalić! Bwa ha ha! Taak… Doskonale jest być megakujonem2009! XD Teraz uwagi dla przyszłych zdających dziewcząt… Kręcone włoski niczym u anioła + korale lub dodatki w kolorze baby blue… Popłaca! Zważywszy, że owy kolor, podobnie jak różowy, wzbudza w ludziach rodzicielskie uczucia (tak gdzieś kiedyś wyczytałam), a najważniejsze, że ta absurdalna koncepcja ma w sobie ziarno prawdy! Hi hi hi… Korale czy nie, jestem z siebie dumna! Nie ma jak minimalnym nakładem pracy (lub jej brakiem), uzyskać najwyższe noty… XD Yahoo~!

   Całość matur przebiegła w miarę spokojnie, lecz jeśli wyszczególnić małe aferki i spięcia, to działo się niemało! Po pierwsze na maturze z angola wraz z współtowarzystwem nie zaznaczyliśmy wybranego tematu wypracowania… FAIL#1! Nabiebała się ta dzieciarna do anglistów, by upewniać się, że coś takiego przy sprawdzaniu przejdzie… No niby przejdzie, ale zawsze jest niebezpieczeństwo, że trafisz na egzaminatora-szuję i punkty z wypracowania masz z głowy… No ale! Nawet jeśli mi rozprawki nie zaliczą, to i tak zdam! No problemo~!

   Po drugie zawsze datę egzaminów warto sprawdzić 5 razy! O czym przekonała się w poniedziałek Kasia. Siedząc w piżamce, przed telewizorkiem odbiera telefon, że właśnie wchodzi na salę… FAIL#2! Pędem do szkoły, okazuje się, że już za późno, no ale na szczęście dyrka dała jej dodatkowy termin w środę. Hi hi hi… Wonderfull~!

   Po trzecie 100 razy sprawdź czy masz dowód lub inny dokument tożsamości! I tu historia Agatki, która, gdy ją wywołano, prosząc jednocześnie o ukazanie dowodu, zbladła, zszarzała, po czym przybrała odcień zieleni. FAIL#3! Dokumentu nie miała… Wybroniła ją egzaminatorka z naszej szkoły… Ho ho ho… Excellent~!

   Następnie trzeba się nauczyć czytać ze zrozumieniem… I tu przypowieść Panny Marceliny, która na karcie pracy wpisała swój PESEL w miejsce kodu egzaminatora, po czym była zdziwiona, że jej kratek zabrakło… FAIL#4 + 1000EXP za intelekt~!

   Podążając tym tropem… Nigdy! Ale to przenigdy, jeśli jest się gejem, nie mówić, że „jak zdam ustny polski, to wszystkim stawiam!”. W domyśle oczywiście wódkę, ale kto tam się tych domysłów doszukuje… ;) Tutaj bez kategorii FAIL, daję raczej plusa za podejście XD

   Tego typu czasoumilaczy było znacznie więcej, ale głowa maturzysty po testach nie jest już tak chłonna, więc zapewne ominęłam masę atrakcji… Hoh…

   Teraz tylko rysowaćrysowaćrysować… Egzaminy pod koniec czerwca, jednak zbliżają się wielkimi krokami. Prac mało, a czas ucieka! Awwww! Najwyżej spocznę na uwm-ie! I kij!
   Dziękuję wszystkim za wsparcie, bratu w szczególności! I do odpisania.

Absolwentka?

6 komentarzy

   W miniony piątek odbyło się zakończenie roku klas III. Cóż mogę rzec… Tym sposobem zakończyła się moja edukacja w szkole średniej. Mam teraz wykształcenie średnie niepełne (po maturze może zmieni się na średnie pełne XD) i czuje się z tym… Nieswojo! Są dwa dni po zakończeniu, a ja już tęsknie za szkołą… Nie, nie za nauką, ale za tą atmosferą, ludźmi, przerwami, wagarami, wygłupami… Za szkołą samą w sobie, za jej czystą formą, za tą pierwotną idęą XD Hue hue hue…
Ze świadectwa jestem zadowolona, dostałam książkę za zasługi zdobycia wyróżnienia w Ogólnopolskim Konkursie Graficznym, wszystko poszło gładko poza jednym przypadkiem…
   Siedząc na sali, pani Michalska rozdając świadectwa nagle wygłosiła, że Panna M. nie dostanie świadectwa, bo nie rozliczyła się z bioblioteką XD Po tym nastąpiło moje wielkie zdziwienie, bo wydawało mi się, że uregulowałam moje stosunki z ową instytucją XD Więc biegiem na pierwsze piętro, pytam kobiety o jakie książki chodzi, a ona na to: „eee… No w sumie tu jest coś zaznczone, ale nie wiem co, sprawdzę do poniedziałku, eeee… no nie wiem o co tu chodzi…”. No to ja jej na to, żeby się skupiła, bo nie będę latać za niezidentyfikowanymi książkami… Po wielkim zastanowieniu bibliotekarka zgodziła się na wydanie mi papierka z oświadczeniem o byciu absolwentką. Taaak… Jestem absolwentką IV Lo… Jak to brzmi?!
   Po zakończeniu roku Pauli, Karola, Asia, Olcia, Panna Marcelina, Natasha oraz moja absolwencka osoba, wybrałyśmy się na celebrację zakończenia edukacji, nigdzie indziej, jak do McDonalds’a, na wezwanie Happy Meal z Hello Kitty XD Taak… Maturzyski się bawią~!
   A dziś w nocy śniła mi się moja klasa… Nie była idealna, co to, to nie, ale była to najlepsza klasa jaką miałam do tej pory. Będę tęsknić i pamiętać. Dziękuję Ci IIIC!
   A teraz matuuura…

   Na początek gorrące podziękowanie dla Kayaczka! Strefa czasowo przedmaturalna uprawnia mnie do totalnego otępienia i odmóżdżenia, a najprostsze czynności wydają się być niebywale trudne, więc potrzebna jest niekiedy pomoc ludzi, którzy myślą! Dziękuję Ci skarbie, żeś swym pracującym mózgiem wsparła moje zwoje, które zamierają!
   Właśnie skończyłam powtórkę z antyku… Homer, Platon, Sofokles. Motyw vanitas, statimony i dytyramby… Mam to już za sobą… Szkoda tylko, że to umiałam od zawsze XD Najgorzej będzie z Młodą Polską i współczesnością. No i żeby jeszcze pamiętać który autor tworzył w jakim okresie, a i jakie wydarzenia historyczne zmotywowały go do takiego, a nie innego pisarstwa. Ufff… Wczoraj również zakończyłam nocny seans z Panem Tadeuszem. Obronę Jasnej Góry i Kmicica zostawię sobię na przerwę świąteczną. No i żeby przypomnieć sobie wydarzenia Innego Świata i Pożegnania z Marią… O wosie nie wspominam… Bo nauka tego szajsu nie idzie mi w ogóle.
   Poza nauką (a raczej ciągłym zmuszaniem się do niej) czas leci wymijając mnie zgrabnie. Jeśli miałabym napisać, czy zdarzyło się ostatnio coś ciekawego, to muszę przyznać, że nie wiem. Nic już nie wiem. O! Pogoda jest przepiękna! Akurat, by iść na rower! Szkoda tylko, że nawet pogoda nie jest dla mnie. Ja mam teraz średniowiecze! Ha!
   Życzę wszystkim miłego odpoczynku! Idźcie na spacer, biegać, skakać, pływać! A ja Wam będę zazdrościć przyswajając sobie filozofię świętego Franciszka…
   PS. Myszka, daj znać gdzie teraz jesteś. Proszę.

Arrrr…

2 komentarzy

Czy ktoś mi powie dlaczego komentarze są dużą czcionką? Na Merlina! XD

   Wszystkich tych, którzy pytają co się stało, uprzedzam: nic wielkiego. I na tym etapie zakończę na dziś ten temat. Może kiedyś do niego wrócę, jak już przestanie mnie mierzić.
   Jeśli chodzi o życie codzienne, to w domu zapanował remont. Wymiana drzwi, wymiana melbi w kuchni. A co ważniejsze pan, który pomagał nam przy doborze umeblowania był przesympatyczny! Oj dawno już nie spotkałam tak pozytywnego człowieka! Wybór padł na antyczną sosnę z mosiężnymi klamkami wypełnianymi porcelaną. Brzmi szałowo! I mam nadzieję, że tak też będzie wyglądało!
   Z dalszych nowości mój ojciec znalazł sobie nową babkę. I co ciekawsze już ją poznałam. Biedna kobieta… Ciekawe ile wytrzyma z tym facetem…
   By wiadomości o telegraficznej treści stała się zadość nie mogę nie wspomnieć, że moja klasa została osierocona. Straszna tragedia. Syn Pani Betty miał wypadek, jest w śpiączce, szanse na wybudzenie nikłe. Raz ją może widzieliśmy w szkole, potem były już tylko informacje, że ma zwolnienie zdrowotne na rok. Lekcje polskiego rozbite, wychowawstwo gdzieć zanikło. Ostatnio dostaliśmy nową nauczycielkę, na miesiąc przed maturą. Choć może to i dobrze, jakaś odmiana. Sama niewiem. Strasznie szkoda mi Pani Betty. Biedna kobieta…
   A ja wciąż tańczę w obłokach moich myśli, gdzieś ponad tłumem. Bo ja chyba nie jestem ze współczesności. Zatrzymałam się gdzieś pomiędzy wiekiem XVII a XIX. Smutne.
   A na koniec wrzucam foto ze studniówki. Korzystam z zahasłowanego bloga ^^’ Zdjęcia są duże i w badziewnej jakości, bo nie chciało mi się przy nich manipulować, więc to zabawa tylko dla cierpliwych. Jeżeli ktoś szuka Deed, to podpowiem, że to ta wybielona princhipessa w zielonej sukni we włosach koloru blond (bikoz blond haw mor fun). Rząd pierwszy, jak na princhipessę przystało XD Jezu… XD Natomiast na koniec, zostawiłam smaczek w postaci mojego profesora od matmy. Tak! To słynny Arek Marek! I jego lwia grzywa niepozornie upięta. Gość jest burakiem, ale i tak go lubię XD Mrauuu!
   Na dziś to tyle. Ściskam. Tęsknię. I nostalgicznie wodzę wzrokiem za sokami w pop-upowymi otwarciami…



   Bo ja bardzo nie lubię, kiedy odwraca się kota ogonem, by wyszło, iż to ja jestem winna. Bo niektórzy wolą widzieć tylko swoją prawdę. Nie mam im tego za złe. Dopóki, to nie ze mnie robi się awanturnika i kogoś, kto gra nie fair. Bo to nie ja mam problem z dotrzymywaniem słowa i zobowiązań. Bo, bo, bo… Stąd hasło. Zapewne na dłuższy czas. Przynajmniej teraz wiem, kto będzie czytał moje odmóżdżone wypociny. I to maciupkie grono mi wystarczy. A obserwatorzy niech spadają na drzewo.

   Swoją drogą muszę być przeogromnym zagrożeniem dla innych, skoro powoduję takie reakcje. A to ciekawe… Bo mnie się wydają bezpodstawne?…

   Odnowiłam swoją znajomość ze światem fanfiction. I muszę przyznać, że są to najmilsze spotkania świata! Mrrrr…

Lost…

7 komentarzy

   ”Magiczny świat baśni. Zintepretuj i porównaj symbolikę magicznych przedmiotów i postaci fantastycznych w baśniach Ch. Andersena i innego wybranego baśniopisarza.”
Oto mój temat na maturę ustną. Taka troszkę moja bajka. Jako drugich wybrałam Grimmów, bo ta baśniowa makabreska, to moje dzieciństwo. Pisanie w toku.

   W mojej klasie już zaczął się epicki wyścig szczurów, a motywem przewodnim (chyba, że wplatanym jako subtemat) są studia, matura, kierunki, praca, edukacja, wykształcenie, uczelnie i cała inna plejada tematów pochodnych. A ja stoje i się uśmiecham. Bo mi się już nie chce z nimi tego wałkować. I tak jak ich lubię, to mam ich czasem dość. Choć są i osobniki, które udają, że mają to gdzieś, a jednak w oczkach świeci się ten ognik paniki przedmaturalnej. U siebie nie zauważyłam jeszcze objawów paniki, może jedynie stresu, że mogłabym zacząć się uczyć, a jednak tego nie robię. A im więcej piszę o tym tutaj, tym bardziej świaczy to o moim niepokoju, ale do roboty, to nie ma się komu zabrać XD

   Poza tym, to troszkę tęsknię. Tęsknie za tamtym i owym. Za nim, za nią, za nimi. Za tamtymi czasami, za czasem beztroski. Może wynika to z tego, że bojąc się spojrzeć w przysłość, wolę oglądać się za siebie. I wspominać, bo pomimo wszystko, było to dobre. Nie można zawieszać się w przeszłości, bo to do niczego nie prowadzi. Muszę tylko wyjść na prostą, odnaleźć swoją drogę, może wtedy będzie lepiej. A co jeśli jej nie odnajdę…

Lost…

Brak komentarzy

   ”Magiczny świat baśni. Zintepretuj i porównaj symbolikę magicznych przedmiotów i postaci fantastycznych w baśniach Ch. Andersena i innego wybranego baśniopisarza.”
Oto mój temat na maturę ustną. Taka troszkę moja bajka. Pisanie w toku.
   W mojej klasie już zaczął się epicki wyścig szczurów, a motywem przewodnim (chyba, że wplatanym jako subtemat) są studia, matura, kierunki, praca, edukacja, wykształcenie, uczelnie i cała inna plejada tematów pochodnych. A ja stoje i się uśmiecham. Bo mi się już nie chce z nimi tego wałkować. I tak jak ich lubię, to mam ich czasem dość. Choć są i osobniki, które udają, że mają to gdzieś, a jednak w oczkach świeci się ten ognik paniki przedmaturalnej. U siebie nie zauważyłam jeszcze objawów paniki, może jedynie stresu, że mogłabym zacząć się uczyć, a jednak tego nie robię. A im więcej piszę o tym tutaj, tym bardziej świaczy to o moim niepokoju, ale do roboty, to nie ma się komu zabrać XD
   Poza tym, to troszkę tęsknię. Tęsknie za tamtym i owym. Za nim, za nią, za nimi. Za tamtymi czasami, za czasem beztroski. Może wynika to z tego, że bojąc się spojrzeć w przysłość, wolę oglądać się za siebie. I wspominać, bo pomimo wszystko, było to dobre. Nie można zawieszać się w przeszłości, bo to do niczego nie prowadzi. Muszę tylko wyjść na prostą, odnaleźć swoją drogę, może wtedy będzie lepiej. A co jeśli jej nie odnajdę…

Bo tak.

5 komentarzy

   Najgorzej jest szukać punktu zaczepienia tam, gdzie go w rzeczywistości nie ma. Ostatnimi czasy skupiłam się wyłącznie na jakichś głupawych poszukiwaniach, które, jak do tej pory, okazały się bezowocne. Jest za dużo pytań, a za mało odpowiedzi. Czy to wszystko musi być tak kompletne zagmatwane? Arrr… Nie może być za prosto, bo to zapewne naruszyłoby porządek świata XD Bo każdą ludzką jednostkę trzeba wymęczyć zanim zazna spokoju. Gdzie jest sprawiedliwość do cholery?! XD Geez… W dodatku nie wiem, czy na tym blogu kiedykolwiek napisałam coś bez własnej samocenzury. Zawsze są jakieś zachamowania. Zawsze jakieś ‚ale’. A efekt jest taki, że zawsze ukrywam się pod niedomówieniami i zasłonką z niedopowiedzeń. Kurcze. Pięknie. Ach. I w ramach rozwiania wątpliwości, ten tekst nie jest o tym, o czym mogłby się wydawać, że jest. Choć traktuje o czymś zupełnie innym. Jasne? Nie? Nie chciałam, żeby tak wyszło…
   W każdym razie właśnie wtedy, gdy powinnam (ba! nawet muszę) skupić się na pracy, to ogarnia mnie totalne lenistwo i nie robię nic. A to nie jest dobre! A świadomam, że tak by nie powinno! KURDE! Breja, brednie, bełkot… Ile jeszcze słów na ‚b’ może wyrazić wyżej wypisane bzdury? Lecz potem, jak wszystko zawalę, to I’ll be the one to blame. Kurczę. Walnę tu sobie jakiegoś taga, by odnaleźć tą notke za jakieś 5 miesięcy i mieć pewność, że byłam świadoma swoich poczynań! Tak, tak…
   By podkreślić moje nicnierobienie pobieram przepiękną kompilację 35GB disneyowskich animacji! Czysta forma p2p! Bo magia Disneya nigdy nie wygasa! A jak ktoś tego nie rozumie, to niech żałuje! To nic, że większość i tak mam już na dvd. To nic, że wszystkie już widziałam. Magia działa drodzy państwo! A ‚Fox and Hound’ powala. Scena w lesie i przy wodospadzie jest ‚heartbraking’. Czy to dziwne, że osiemnastka płacze na disneyach? Hi hi… Może, ale wiem, że są osoby, które to rozumieją (brat :*).
   I tym optymistyczno-animacyjnym akcentem zakończę ten wpis, bo torrencik ogłasza, że to już 96%. Seans czeka!


  • RSS